Czy byłeś kiedyś niewidzialny?

czy byłeś kiedyś niewidzialny

Czy byłeś kiedyś niewidzialnyCzy byłeś kiedyś niewidzialny? 

Czy znasz to uczucie?

Anna znała je bardzo dobrze bo towarzyszyło jej przez całe życie.

Anna została wychowana, jako niewidzialna. Nauczyła się dostosowywać do potrzeb, uczuć i zdania innych osób. Nigdy nie miała własnego zdania, zawsze podporządkowywała się innym.

Jej rodzina sprawiła, że Anna na pierwszym miejscu stawiała ich potrzeby nie żądając niczego w zamian.

W rezultacie nauczyła się całkowicie dostosowywać swoje uczucia i potrzeby do innych. I odczuwała to, jakby ona sama, jako człowiek nie istniała, poza byciem dla innych.

Kiedy potrzeby i uczucia Anny zaczynały wypływać z niej mówiła sobie, że nie są ważne, że jest silna i potrafi sobie z tym poradzić. A to co czuje nie jest warte uwagi i szkoda poświęcać temu czas.

Była przekonana, że tylko, kiedy będzie troszczyć się o innych zasłuży na ich uwagę i szacunek. Niestety bardzo się myliła.

Stres, który towarzyszył Annie przez długie lata, kiedy ignorowała siebie i własne potrzeby spowodował duży uszczerbek na jej zdrowiu. W tym momencie zmaga się się rakiem.

Dopiero choroba ją otrzeźwiła i spowodowała, że zaczęła w końcu myśleć o sobie i dostrzegać siebie, jako człowieka, któremu należy poświęcić uwagę i czas.

Wielu z nas nauczyło się być niewidzialnym dla siebie i dla innych.

W jaki sposób możemy zgotować sobie taki los?

czy byłeś kiedyś niewidzialny

Przeczytaj poniższe punkty i pomyśl, czy brzmią znajomo…

Czy pozostajesz cicho i nie mówisz o sobie, kiedy czujesz się zdystansowany, albo niewidzialny dla innych?

Czy ignorujesz własne uczucia i potrzeby?

Czy idziesz za tym, czego chcą inni, mimo że Ty chcesz czegoś innego?

Czy obarczasz się winą, za rzeczy, za które nie powinieneś brać odpowiedzialności?

Czy udajesz, że wszystko jest w porządku, kiedy czujesz się samotny lub smutny?

Czy akceptujesz zachowanie bez szacunku wobec innych, i znajdujesz usprawiedliwienie dla takiego sposobu zachowania?

Czy unikasz konfliktu i preferujesz spokój za wszelką cenę?

Czy bierzesz za dużo na swoje barki i w pracy i w domu bez słowa skargi?

Czy udajesz, że lubisz jakiś film, daną potrawę, czy temat rozmowy, żeby nie ryzykować dezaprobaty, czy odrzucenia?

Czy pozwolisz sobie na jakiekolwiek naruszenia – fizyczne, emocjonalne, werbalne, seksualne – aby uniknąć odrzucenia ?

Czy pozwalasz innym gniewem, złością, czy szantażem emocjonalnym kontrolować siebie, aby robić to czego chcą?

Czy robisz wszystko samemu i nie prosisz nigdy o pomoc?

Jak często czujesz się zaniedbany, niewidzialny, niedoceniany?

Ile z tego jest odzwierciedleniem sposobu traktowania siebie?

 

Jeśli Twoje uczucia i potrzeby są niewidzialne dla Ciebie, będą w końcu niewidzialne dla innych ludzi.

Jeśli sami nie będziemy traktować siebie z szacunkiem nie jest możliwe, żeby wymagać szacunku od innych.

Tolerowanie nie akceptowalnego dla nas zachowania, lekceważenia, unikania konfliktów spowoduje, że ludzie nie będą się z nami liczyć – będziemy niewidzialni.

Jeśli tkwiłeś na tej pozycji wiele lat czeka Cię trudna droga. Ale nie tylko Ciebie – również Twoje otoczenie, które trenowałeś przez lata swoim zachowaniem będzie miało z tym problem.

Musisz być przygotowany na trudny okres złości i gniewu. Ale warto przez to przejść, żeby odzyskać szacunek do siebie i szacunek swojego środowiska.

Zmieniając się dowiesz się komu tak naprawdę na Tobie i Twojej zmianie zależy. Zaakceptują Cię, jako nową osobę i będą się cieszyć razem z Tobą.

Ci, którzy tylko Cię wykorzystywali odejdą i nie będą w stanie pogodzić się z Twoją przemianą.

Potrzeba dużej odwagi, aby być gotowym stracić innych, nie tracąc siebie i przestać być niewidzialnym.

Nie czekaj na dramatyczne wydarzenia w życiu tak, jak Anna, której choroba uświadomiła, jak bardzo siebie zaniedbała.

To wszystko zaczyna się od nas, musimy pokochać siebie i być lojalni wobec własnych potrzeb i uczuć.

Oznacza to przejęcie naszej osobistej odpowiedzialności, sami zadbajmy o siebie i nie czekajmy z nadzieją, że inni to zrobią za nas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *